Nauka coraz lepiej radzi sobie w starciu z owadami. Te skrzydlate, lubiące ludzką krew, są pod szczególnym nadzorem. Komary nie tylko potrafią uprzykrzyć nam letnie wieczory, ale czasami doprowadzić do stanów chorobowych np. gorączka denga roznoszona jest właśnie przez te owady.
Entomolodzy nie pozostawiają wątpliwości, że wilgotne i ciepłe lato to idealne warunki do rozmnażania się. Wszelkie zbiorniki wodne, naturalne i sztuczne, zwłaszcza płytkie, tymczasowe jak kałuże, nawet o wysokim stopniu zanieczyszczenia są doskonałym miejscem wylęgu tych owadów. Ale by potomstwo rosło w siłę komarzyce - bo one są głodne - potrzebują krwi.
Co sprawia, że niektóre osoby są bardziej 'lubiane' niż inne? Czynników jest kilka, począwszy od zapachu wydychanego przez nas dwutlenku węgla. A trzeba wiedzieć, że komary mają doskonały węch, potrafią nawet z 30 metrów namierzyć swoją ofiarę. Im szybsza przemiana materii zachodząca w naszych organizmach np. kiedy pracujemy fizycznie lub intensywnie poruszamy się, tym gorzej dla nas. Kobiety w ciąży są szczególnie mile widziane. Komary chętnie też wypatrują osobników z niedomytymi stopami, to przez zapach potu rozkładanego przez bakterie na naszych stopach. Także kwas mlekowy zawarty w pocie może być przyczyną licznych ukąszeń.
Oczywiście zapach związków chemicznych jaki emitujemy do atmosfery jest u każdego człowieka inny i różne będą też reakcje komarów. Amatorzy 'procentów' powinni wiedzieć, że z każdą kolejną dawką wprowadzoną do przełyku ich temperatura ciała rośnie i to już wystarczy, aby zostać rozpoznanym i ukąszonym. Kto lubi odzież w kolorze czerwonym, granatowym lub czarnym będzie musiał zmienić upodobania. Te kolory wyjątkowo przyciągają wzrok tych owadów.
A co z naszą krwią? Czy każda grupa krwi tak samo smakuje? Otóż nie. Ofiary z grupą 0 są na przegranej pozycji. Naukowcy nie wiedzą dlaczego krew z grup A, B i AB nie jest szczególnie atrakcyjna.
Jak się bronić? Uczeni wysoko cenią zdolności węchowe komarów dlatego badania koncentrują się na próbach pozbawienia albo zakłócania ich receptorów węchu. W tym celu udało się wyhodować komary zmodyfikowane genetycznie, które nie wyczuwają wydzielanego przez człowieka dwutlenku węgla. Co więcej, następne pokolenia tych już zmutowanych osobników dziedziczą tę przypadłość po rodzicach. Teraz wystarczy wypuścić mutanty na mokradła, a resztę dokona natura.
Naukowcy pracujący dla US Army walczącej w Wietnamie wyprodukowali repelent o nazwie DEET. Ten środek odstraszający owady na kilka godzin blokuje receptory węchu. Po tym czasie komary uodporniają się na jego działanie.
Ale można też stosować wabiki chemiczne. Ostatnio opracowany przez badaczy środek naśladuje ludzki dwutlenek węgla i jednocześnie obniża zdolności węchowe owadów. Wystarczy rozpylić z dala od naszych siedzib czyli źródła CO2, a komary będą gromadziły się na oznaczonym przez nas obszarze.
A na razie pozostaje nam rozpylanie chemii w miejscach inkubacji i środki ochrony osobistej, jak mydło antybakteryjne lub olejki eteryczne o zapachu cynamonu, anyżku, kamfory, goździka, eukaliptusa. A miłośnicy ogródka powinni uprawiać na tarasach i balkonach kocimiętki, bazylię, komarzyce, aksamitki, pelargonie, wanilię, lawendę, pomidory i cytrynę.
